You are currently viewing JAK UCZYĆ SIĘ JĘZYKA NIEMIECKIEGO, JEŚLI MIESZKASZ W NIEMCZECH?

JAK UCZYĆ SIĘ JĘZYKA NIEMIECKIEGO, JEŚLI MIESZKASZ W NIEMCZECH?

Wydawałoby się, że pobyt w obcym kraju powinien zdziałać cuda na polu językowym – w końcu czy jest lepsze miejsce do nauki obcego języka niż kraj jego pochodzenia? Dlaczego więc mimo to, tak wielu Polaków w Niemczech ma problem z mówieniem po niemiecku i z wykorzystaniem tej znajomości w celu poprawy jakości życia?

PROBLEMY OSÓB UCZĄCYCH SIĘ JĘZYKA NA EMIGRACJI

Na podstawie moich obserwacji i pracy z klientami mojej szkoły mogłabym wskazać kilka szczególnie często występujących sytuacji wśród osób będących na emigracji.

Z czym mamy zwykle problem, jeśli chodzi o naukę niemieckiego:

  1. Z rozpoczęciem nauki

Stresuje cię cała ta nowa emigracyjna sytuacja i niemożność porozumienia się bez przeszkód. Jeśli jesteś tu od niedawna to zapewne nie wiesz jeszcze wielu rzeczy, które są ci potrzebne, aby sprawnie funkcjonować w nowym otoczeniu i w wielu sprawach jesteś zdany na wiedzę i pomoc innych osób, które może i są tutaj dłużej, ale niekoniecznie wiedzą wszystko dokładnie i mogą udzielać ci mylących wskazówek. To frustruje podwójnie.

W związku z tym, że nie znasz tego języka to unikasz wszelkich sytuacji, które narażałyby cię na kontakt z nim. Czujesz się więc wyobcowany i oddzielony od reszty świata. Pracujesz też zwykle mocno poniżej swoich kwalifikacji.

Temat nauki języka niemieckiego może cię więc wyjątkowo stresować: nie wiesz, jak go ugryźć i od czego zacząć, więc czujesz się przytłoczony i przez długi czas możesz nie robić z nim nic zamiatając sprawę pod dywan. Im dłużej to trwa tym gorzej się czujesz, a twoja wewnętrzna blokada narasta i bywa czasem już tak duża, że nawet nie próbujesz poszukać informacji o tym, jak sobie z tą nauką poradzić.

  1. Z pogłębieniem wiedzy

Obejmuje bardzo dużą liczbę osób. Od wielu z nich słyszałam: „dogaduję się”. Niestety, muszę tu wiele osób rozczarować. Tak naprawdę znaczna część tego grona nie rozumie zbyt wiele, nie zna bardzo podstawowych słów i wyrażeń, a ponieważ nie zna prawie wcale gramatyki to część ich wypowiedzi jest niezrozumiała lub brzmi groteskowo. Problemem jest też to, że osoba taka często uczy się ze słuchu, ale od innych Polaków i nieświadomie powtarza ich błędy oraz nabiera złych nawyków, a to naprawdę fatalna w skutkach sytuacja. Moje nauczycielskie doświadczenie potwierdziło tylko, że o niebo łatwiej jest nauczyć języka kogoś, kto jeszcze nic nie umie niż odkręcać złe nawyki utrwalone wielokrotnym powtarzaniem. 

  1. Z regularnością

I wcale nie chodzi mi tu o codzienne zakuwanie słówek, ale o nawyk uczenia się „bez uczenia”. Na przykład nawyk sprawdzania słówka, które widzę codziennie po drodze do pracy, ale nie wiem co ono oznacza. Wiele osób akceptuje taką sytuację i zamiast zajrzeć do słownika czeka, aż się im to znaczenie w jakiś cudowny sposób objawi. Bez pielęgnowania w sobie ciekawości odnośnie obcego języka nie da się wejść na wyższy poziom znajomości i posługiwania się nim.

Jeśli należysz do takich osób to prawdopodobnie też nie praktykujesz nauki poprzez oglądanie filmów po niemiecku, wiadomości czy czytanie artykułów na tematy, które cię interesują. Obracasz się wśród Polaków i zupełnie odcinasz od języka, nie dążysz do sytuacji, w których ten język się pojawia.

Wiele z takich osób myśli, że sprawę załatwi za nich zapisanie się na kurs językowy, a tymczasem na kursie zachowują się dokładnie tak samo, czyli nie wykorzystują do końca ani sytuacji pojawiając się na zajęciach nieregularnie ani obecności lektora i możliwości zadania dodatkowych pytań.

  1. Ze swobodnym prowadzeniem konwersacji

Kiedy rozumiesz już sporo i nawet załatwisz sprawę na mieście, ale język codzienny, mniej formalny, a tym samym towarzyskie sytuacje są dla ciebie trudne. Również sytuacje wymagające bardziej fachowego języka stanowią już spory problem, np. załatwienie jakiejś sprawy w banku trudniejszej niż otwarcie konta.

Ta sytuacja wynika w dużej mierze z punktu 3, ale i z silnych, krytycznych przekonań na własny temat oraz z dużym lękiem przed oceną. Czasem jest to tak silne, że zabiera dużo czasu, aby taka osoba się przełamała. Jeśli dotyczy to i ciebie to wierz mi – wiem, co czujesz! Zabrało mi co najmniej pół roku, aby w końcu odezwać się po niemiecku w obecności Niemców. Co mi pomogło? O tym będzie poniżej.

  1. Z podejmowaniem zawodowych wyzwań

Dotyczy to zwykle osób, które mówią już naprawdę dobrze, a jednak nie podejmują nowych wyzwań, np. nie próbują szukać lepszej pracy, odpowiadającej ich wykształceniu. Uważają, że aby szukać lepszej pracy muszą jeszcze lepiej znać język, „doszlifować go”, przy czym kiedy osiągną ten „idealny stan” i skąd będą wiedzieli, że to już właśnie TO – nie wiadomo. I tak trwają w zastanej sytuacji zakleszczeni w swoim przekonaniu, a w tym czasie ludzie za znajomością języka na poziomie A2 – B1 robią niemieckie kariery. W ten sposób marnują lata nauki i własnego wysiłku oraz kolejne lata w pracy, która ich nie rozwija.

PROPOZYCJE ROZWIĄZAŃ

Nieważne, na którym z etapów jesteś i który z problemów ciebie dotyczy na każdy z nich przypada kilka możliwych rozwiązań. Nie napiszę o wszystkich, bo wyszłaby z tego powieść, ale wskażę ci kilka naprawdę dobrych.

  1. Jeszcze nie zacząłeś?

Kiedy czujemy wielki wewnętrzny opór przed rozpoczęciem „dużej” rzeczy, o której wiemy, że jest dla nas ważna, ale też nie wiedzieć czemu jednocześnie odrzuca nas, nie ma lepszej metody niż maleńkie, najmniejsze jak się tylko da kroczki. Robimy to po to, aby „oszukać” mózg, który za każdym razem przed dużym ważnym wyzwaniem będzie strajkował i zrobi wszystko, aby nas powstrzymać przed wchodzeniem „w nowe” cokolwiek by to nie było i jak bardzo na poziomie racjonalnym i świadomym czulibyśmy, że to słuszna i właściwa dla nas droga.

Twoim zadaniem na takim etapie z takimi odczuciami jest zmniejszenie oporu. Nie robienie dalekosiężnych planów czy wyznaczanie wielkiego celu, bo to może cię dodatkowo zestresować, przytłoczyć i jeszcze mocniej powstrzymać przed działaniem, a właśnie danie sobie odpowiednią ilość czasu na zmniejszenie oporu. Ile tego czasu ma być? Tyle, ile potrzebujesz.

Przykład takiego postępowania: zamiast mówić sobie: „codziennie będę się uczyć 3 słówek i wykonam 2 gramatyczne ćwiczenia”, wyznacz sobie tak łatwe zadanie, że nie będzie ono stanowić dla ciebie absolutnie żadnego wysiłku, np. codziennie przez tydzień przeczytam na głos jedno zdanie po niemiecku wzięte skądkolwiek: z Internetu, z ulotki, z książki, z gazety. Tylko czytanie, nic więcej! Nie musisz go nawet rozumieć ani próbować zrozumieć.  W ten sposób nie będziesz się denerwował tym, że musisz coś zapamiętać, nauczyć się. Pamiętaj – im zadanie łatwiejsze tym lepiej. Dopiero, jak poczujesz, że „coś puściło” dołóż sobie więcej, np. dwa nowe słówka na tydzień przyklejane na lustro w łazience. A potem kolejne większe zadanie – nauka 3 słówek tygodniowo itd.

Kiedy podejmujesz malutkie ruchy twój mózg „nie zauważa” ich i nie wszczyna alarmu, a tym samym nie powstrzymuje cię przed działaniem wymyślaniem różnych przeszkód typu nie mam czasu/jestem zmęczony/muszę zetrzeć kurz pod szafą. Metoda małych kroczków to najlepsza metoda, jaką znam na rozpoczęcie czegokolwiek: diety, ćwiczeń, regularnego pisania, odgracenia mieszkania czy czegokolwiek na czym ci zależy, a czego nie robisz.

A kiedy już się rozkręcisz:

Poszukaj blogów o nauce niemieckiego – to prawdziwa kopalnia wiedzy. Wejdziesz w temat miękko i bez stresu, jakim może być dla ciebie kurs językowy na tym pierwszym etapie. Przykłady fajnych blogów: Niemiecka Sofa, Blog Tyczkowski.

Poszukaj kanałów na Youtube, gdzie na pewno znajdziesz kilka ciekawych kanałów. Szczególnie polecam: AKI Arkadiusz Gerlic,Easy German.

Używaj aplikacji na telefon do nauki słówek – jest ich mnóstwo, do popularnych należą Memrise, Duolingo.

Na Facebooku polajkuj fanpage o nauce niemieckiego, na przykład: Mein Deutsch,  Alles zum Deutschlernen, Deutsch-lernen und noch mehrDeutschlernen und Sprechen.

Kiedy będziesz już gotowy – zapisz się na kurs lub poszukaj lektora online. Moje doświadczenie podpowiada mi, że kurs w małych grupach sprawdza się najlepiej. Mała grupa to maksymalnie 6 osób, a najlepiej jeszcze mniej 3-4.

  1. Twierdzisz, że „dogadujesz się”?

To znak, że najwyższa pora na dobry kurs językowy. Każdy, absolutnie każdy, kto chce opanować jakąś umiejętność w pewnym momencie potrzebuje nauczyciela. W końcu sportowcy też mają trenerów, a malarze swoich mistrzów.

Jasne, że można się nauczyć języka i samemu, ale po co wyważać otwarte drzwi? Dobry lektor przeciągnie cię przez cały proces znacznie szybciej. Oczywiście warunkiem jest tu twoje zaangażowanie w proces, bo nikt za ciebie się nie nauczy tego, co było na zajęciach. Poza tym kurs daje ci szanse wchodzenia w interakcje z innymi, a to ważne w procesie nauki. Skoro „dogadujesz się” to znaczy, że przełamałeś to, co dla wielu początkujących osób jest koszmarem – strach przed mówieniem w obecności innych osób. Ale gramatyka też jest ci potrzebna, tak jak i rozbudowane i odpowiednio użyte słownictwo. Nie czekaj więc, aż ugruntujesz sobie niepotrzebne błędy i zmykaj do szkoły!

Kurs wybierz jednak rozsądnie i niech cena nie będzie tu najważniejszym kryterium wyboru. Żadne pieniądze nie są warte byle jakiego kursu. Po pierwsze tracisz cenny czas, po drugie irytujesz się, bo nie widzisz postępu w nauce.

  1. Nie potrafisz uczyć się regularnie?

Być może nauka niemieckiego kojarzy ci się źle, bo to jednak wysiłek, a po pracy to raczej masz ochotę już tylko na odpoczynek, browarka i film. Nie oglądaj więc Polsatu, ale zobacz coś po niemiecku. Jeśli wkurza Cię niemiecki dubbing oglądaj filmy z napisami. Jeśli chodzi o niemiecką telewizję to takie filmy bez dubbingu znajdziesz w programie Arte. Zresztą masz do dyspozycji całe mnóstwo innych opcji typu płatny Netflix czy darmowe portale. Wystarczy, że wpiszesz w google: kostenlos Filme ansehen.

Po prostu wybierz odpowiednią dla ciebie metodę nauki!

Lubisz oglądać filmy? Wybierz ulubiony gatunek filmowy i oglądaj!

Wolisz czytać? Czytaj kryminały, artykuły o kosmetykach, o autach, o piłce nożnej, zapisz się na newsletter bloga, który tematycznie ci odpowiada.

Czytanie cię nudzi? Oglądaj niemieckie filmiki na Youtubie z dziedziny, która cię ciekawi. Gotowanie? Make-up? Podróże?  Dla ułatwienia możesz włączyć opcję z napisami.

Wolisz robić coś aktywnie? Idź na kurs gotowania, fotografii, weź niemieckiego trenera, który zajmuje się dziedziną sportu, jaką zawsze chciałeś rozpocząć. Zapisz się na darmowe wycieczki z przewodnikiem, które organizuje niemal każde niemieckie miasto. Informacje takie znajdziesz wpisując: öffentliche Stadtführungen + nazwa miasta.

Hej, nie mów mi, że się nie da. Jest tyle możliwości kontaktu z niemieckim, że nie ma siły, abyś nie znalazł czegoś dla siebie. Chyba że jest w fazie oporu – wtedy zobacz punkt 1 albo braku motywacji – to czytaj dalej :)

Druga sprawa to motywacja. Tak, zdaję sobie sprawę z tego, że to temat – rzeka. O skutecznej motywacji napisano już tak dużo, że Ameryki tu nie odkryję. Moje doświadczenie i obserwacja uczniów podpowiada mi, że najlepiej nauka idzie tym osobom, które widzą w tym głębszy sens. Ten głębszy sens bierze się z wyznaczenia sobie celu, który jest marzeniem płynącym z serca. Na przykład: bardzo pragniesz rozumieć wszystko, co słyszysz wokół, poznawać kulturę i nawiązywać nowe znajomości albo marzysz o zawodowej zmianie i wiesz, że bez znajomości niemieckiego utrudnisz sobie dotarcie do swojego celu.

  1. Boisz się odezwać?

Po prostu zapisz się na dobry kurs odpowiedni dla Twojego poziomu lub jeśli wolisz – rozpocznij pracę z lektorem 1:1, choć zachęcam cię do poszukania dobrej szkoły językowej. Stwórz sobie idealne warunki na te pierwsze sytuacje, czyli wyeliminuj wszystko, co najtrudniejsze: oceniający wzrok i słuch innych Polaków (to często gorsze niż rozmowa z niemieckim szefem), strach przed konsekwencją popełnienia błędu (na kursie masz pełne prawo popełniać błędy i nie wiedzieć), ale jednocześnie zadbaj o publiczność i interakcje. Nie wyćwiczysz tego przed lustrem. Nie ma innej drogi, jak wejść w taką sytuację na żywo.

Druga sprawa – jeśli masz jakieś hobby, które możesz dzielić z drugą osobą poszukaj miejsc, w których spotykają się inni ludzie dzielący te same zainteresowania. Może uda ci się nawiązać ciekawą znajomość, a przy okazji rozkręcić się z rozmawianiem? Jeśli łączy cię wspólna pasja z drugim człowiekiem to tematów do rozmów nie powinno zabraknąć :) Niemcy to bardzo aktywny naród, jeśli chodzi o pielęgnowanie własnych hobby, więc bez trudu znajdziesz klub z ulubioną dziedziną sportu czy jakieś inne zrzeszenie ludzi wkręconych w ten sam temat.

  1. Szprechasz już jak stary Bawarczyk, a twoja sytuacja życiowa jest taka sama, jak 3 lata temu?

Co rozumiem przez „jak stary”? Mocne A2 z tendencją do B1. O ile nie zamierzasz studiować to taki poziom do zmiany pracy na lepszą zwykle wystarczy.

Pracujesz w pracy, która cię nie rozwija, a masz zawodowe kwalifikacje? Po cichu marzysz o zawodowej zmianie, ale nie robisz z tym nic? Czytaj tego bloga i oglądaj moje materiały, a potem napisz do mnie. Wspólnie możemy opracować plan działania.

Zacznij od tego artykułu: Pracujesz w Niemczech i chcesz zmienić pracę na lepszą? Kubie zajęło to 8 dni

Teraz czas na trochę prywaty :) Co mi pomogło zarówno w regularnej nauce, w rozmowach, w pracy nad słownictwem, jak i w zawodowym rozwoju?

  • od samego początku chodziłam do kina i oglądałam dużo programów w TV, również rozrywkowych, aby osłuchać się z nieoficjalnym słownictwem – zaczynałam od prostych filmów kina akcji, gdzie nie ma skomplikowanych dialogów ani fabuły
  • najpierw uczyłam się dużo sama, a kiedy byłam już nieźle osłuchana z językiem zapisałam się na kurs z małą ilością uczestników, aby w końcu zacząć się odzywać, ponieważ miałam z tym poważny problem i dużą blokadę
  • zapisałam się na siłownię i korzystałam z usług niemieckiego trenera
  • starałam się poszerzać słownictwo we wszystkich kierunkach, które mnie interesowały, aby móc o nich potem rozmawiać – zapisałam się na 2-dniowy kurs fotografii w VHS oraz na dwa kursy księgowości w IHK. Udział w kursach ma tylko i wyłącznie same zalety: poznajesz mnóstwo nowego słownictwa plus zdobywasz nowe kwalifikacje
  • uczyłam się również angielskiego – na kursie byli sami Niemcy – dzięki temu mogłam poznać inne osoby i porozmawiać choćby na przerwie
  • wyznaczyłam sobie cel – zdanie egzaminu językowego DSH Prüfung na Uniwersytecie w Augsburgu (uprawniał mnie do podjęcia studiów w Niemczech)
  • Ponieważ uwielbiam czytać od początku czytałam wszystko, co wpadło mi w ręce: zaczęłam od babskich pism o kosmetykach, potem zajęłam się literaturą „kobiecą” i czytałam książki w stylu Bridget Jones, a skończyłam na ambitnej literaturze i światowych nazwiskach :)
  • zdobyłam praktyki w niemieckim banku – dzięki temu moje finansowe słownictwo wystrzeliło w kosmos :)
  • zwiedzałam zabytki, czytałam ulotki z muzeów, brałam udział w wycieczkach z przewodnikiem

Trochę tego było, ale właściwie wszystko, co robiłam sprawiało mi przyjemność albo było mocno powiązane z zawodowym celem, którego wówczas szczerze pragnęłam. W ten sposób nie musiałam się do niczego zmuszać, bo albo miałam z tego frajdę albo uruchamiało to we mnie silną motywację, której nie musiałam sztucznie podkręcać, bo pochodziła z serca i wiedziałam, że właśnie wspieram swoje pragnienia i dążę do lepszego życia. Mam nadzieję, że ten wpis będzie dla ciebie inspiracją i zachętą zarówno do rozpoczęcia nauki jak i do regularnego obcowania z tym językiem, który sprawia nam tyle udręki ;)

Ten post ma 14 komentarzy

    1. admin

      Zawsze chętnie polecam wartościowe i ciekawe treści:) Dziękuję za zajrzenie do mnie :)

  1. Sebastian

    Chodzę na kurs językowy od miesiąca i kompletnie nic z niego nie wiem. Jak mam niby zadawać pytania, skoro lektor mówi tylko po niemiecku. Dla mnie ten język, to masakra. Zastanawiam się nad powrotem do Polski, bo w Niemczech nie daje sobie z niczym rady.

    1. admin

      Proszę mi wierzyć, że rozumiem tę frustrację, ale może jeszcze za wcześnie na poddanie się? Wszelkie początki są trudne i choć brzmi to banalnie i mało odkrywczo to własnie taka jest prawda w przypadku nauki języka, a już szczególnie w przypadku emigracji. Jeśli dopiero zaczynasz naukę niemieckiego i nigdy wcześniej się nie uczyłeś to rozważyłabym zajęcia online z polskim lektorem, jeśli w okolicy nie ma żadnego Polaka uczącego niemieckiego. Myślę, że na początku nauki zdecydowanie warto mieć lektora, który dokładnie wyjaśni nam wszelkie wątpliwości, znaczenia słów, konstrukcje gramatyczne czy różnice między polskim a niemieckim. To bardzo ułatwia początki nauki. Na zajęcia z lektorem tylko po niemiecku zdecydowałabym się po opanowaniu podstaw. Oczywiście zawsze pozostaje też praca własna i poszukiwanie informacji na własną rękę, ale z doświadczenia wiem, że z dobrym lektorem idzie to znacznie szybciej. W razie czego służę namiarami na dobrego lektora online :)

  2. Joanna

    Świetnie napisane.

    1. admin

      Dziękuję za miły komentarz :)

  3. Joanna

    Uważam, że to wszystko jest bardzo budujące i mobilizuje do pracy nad językiem niemieckim (i nie tylko) jak i nad własnym rozwojem intelektualnym. Czytając tego bloga byłam w punkcie gdzie juz mi brakowało wiary w to że ruszę z miejsca z niemieckim, no i po przeczytaniu jakos pozytywnie się nastawiłam i idę krok po kroku do przodu. Mam nadzieję, że na początku listopada podalam egzaminom A2-B1. Trzymajcie za mnie kciuki . Dziękuje.

    1. admin

      Przede wszystkim naprawdę gratuluję motywacji i odwagi do zmiany. I trzymam kciuki z całych sił. To wspaniale, że wyznaczyłaś sobie tak konkretny cel. Takie intensywne okresy nauki do egzaminów potrafią nas szybko „wrzucić” na kolejny poziom.
      Odnośnie braku wiary w możliwość zmiany – naprawdę, znam to uczucie niemocy i poczucia, że „to się nie może udać”. Ale rok dość intensywnej pracy nad językiem przyniósł zaskakujące zmiany.
      Nie piszę tu tylko o moich doświadczeniach, ale również na podstawie obserwacji moich uczniów. Kurczę, no da się :) Czasem trzeba się na siebie samego pozłościć, czasem pogłaskać po głowie, ale bez względu na stan ducha, robić swoje. Nie chcę brzmieć tu jak pierwszy lepszy coach motywacyjny, ale takie trochę „zawzięte i lekko zezłoszczone na sytuację” osoby robią najszybsze postępy. A każdy mały postęp dodaje nam motywacji. Nigdy nie zapomnę, jak podczas słuchania wywiadu z naukowcem w niemieckiej tv, nie mając zupełnie pojęcia, o czym mowa, zrozumiałam nagle jedno nowe słowo przyswojone dzień wcześniej :) Niby nic, a dostałam jakiejś motywacyjnej gorączki po tym „sukcesie”:)
      Trzymam kciuki za egzaminy, ale przede wszystkim za niegasnącą chęć do dalszego rozwoju :)

  4. Rafal

    Nie rozumiem jak można się nauczyć języka,oglądając telewizję po niemiecku ,przecież gdyby to było takie proste ,można by oglądać chińska telewizję nauczyć się chińskiego,szacunek dla tych ,którzy tak się uczą ,na nie potrafię, pozdrawiam

    1. admin

      Samo oglądanie telewizji nie pozwoli nam na przyswojenie języka. To jest raczej oczywiste. Jest to tylko jedna z metod na „osłuchanie się” z niemieckim. Szczególnie pomocne, jeśli ma się mało kontaktów z Niemcami, a tak było np. w moim przypadku na samym początku mojego pobytu. Poza tym telewizja oferuje różne programy o różnej tematyce, gdzie możemy posłuchać bardzo różnych stylów wypowiedzi: język codzienny, oficjalny, naukowy, dialekty itd. Ważne jest, aby mieć z językiem jak najwięcej kontaktu, a często wiele osób unika tego kontaktu, bo „jeszcze za mało rozumie”. Małe dzieci ucząc się języka ojczystego również zaczynają od słuchania osób w swoim otoczeniu zanim wypowiedzą pierwsze słowo. Oczywiście my nie mamy aż tyle czasu na naukę jak dzieci, ale słuchanie zawsze jest jednym z elementów nauki.

  5. Rafal

    Jestem 8 lat w Niemczech i po prostu nie przyswajam tego języka ,byłem na kursach wszystko ok niemiecku jedyny efekt,blokada na ten język,?

    1. admin

      Mam za mało informacji, aby stwierdzić ze 100% pewnością jakie mogą być u Ciebie tego przyczyny. Z moich doświadczeń wynika, że często kursy, na które uczęszczamy są słabej jakości, czyli: nie ma indywidulanego podejścia do uczniów, bo grupa jest za duża, nauczyciel nie ma kompetencji albo mu się nie chce szukać i dopasowywać metodyki do ucznia. Do tego często lekcje są po prostu tak nudne i sztywne, że się odechciewa na te kursy przychodzić.

      Blokada często też pochodzi z naszych przekonań na własny temat, które to z kolei często pochodzą ze złych doświadczeń w szkole (jeszcze w Polsce) albo które wmówiło nam otoczenie (z reguły rodzice i nauczyciele). Inną sprawą może być unikanie (nieświadome lub świadome) kontaktu z językiem, ze względu na strach przed „zbłaźnieniem się”, niezrozumieniem („bo ca ja wtedy powiem, jak nie zrozumiem, nawet jak ktoś jeszcze 3 razy mi to zdanie powtórzy?”) i oczywiście oceniającym wzrokiem osoby, z którą rozmawiamy. Moja blokada trwała rok :) W dużej mierze wynikała – poza wyżej wymienionymi przyczynami – z bardzo złego doświadczenia, które miałam przebywając z Polakami podczas kilku moich pierwszych wyjazdów do pracy w Niemczech. Były to tak krytykujące osoby, że strach było się w ich obecności odezwać, zwłaszcza, że radziły sobie z niemieckim już całkiem dobrze. Wszelkie sytuacje, gdzie były te osoby + Niemcy sprawiały, że oblewałam się zimnym potem już na samą myśl o konieczności spędzenia czasu w takim towarzystwie. Mogę powiedzieć wręcz, że mnie straumatyzowano w tym obszarze :)

      Czasem wszystko się na siebie nakłada: przekonania i udział w nudnym i źle prowadzonym kursie, po którym nie ma efektów, co nam tylko potwierdza własne krzywdzące nas samych przekonania.

      Każdy ma swoją indywidualną historię i swój ból z tym związany, ale wierzę, że dobry nauczyciel plus takie „zawzięcie wewnętrzne” (u mnie brzmiało to mniej więcej: „a właśnie, że się nauczę i sobie samej udowodnię”) plus jasno określone „dlaczego”, czyli wewnętrzna motywacja pochodząca z „wyższego” celu, dla którego chce się posługiwać tym językiem mogą zmienić bieg wydarzeń relatywnie szybko. U mnie była to chęć rozwoju zawodowego, ponieważ w owym czasie zajmowałam się sprzątaniem mieszkań i miałam tego już serdecznie dosyć, czułam, że ubywa mi szarych komórek z dnia na dzień :) – piszę to z całym szacunkiem dla osób, które zajmują się sprzątaniem, bo wiem, jak ciężka jest to praca. Ale po niemal dwóch latach czułam, że dłużej już tego nie zniesę :)
      Jeśli chodzi o kurs to bardzo świadomie wyszukałam taki, gdzie grupa była bardzo mała i mogłam odbyć lekcję próbną. Co ciekawe kursu nie prowadził wykwalifikowany nauczyciel, ale student historii, który w ogóle nie był zainteresowany tłumaczeniem nam gramatyki (więc uczyłam się jej sama – codziennie!), ale zmuszaniem trzech wystraszonych osób do mówienia na każdy możliwy temat. I tak po kilku miesiącach nieco puściła moja blokada :) Ale nie było to ani łatwe ani super ekspresowe.

  6. Kasia

    Mam podobnie jeśli chodzi o blokadę w odżywaniu się po niemiecku. Jak wyszukać taki podobny kurs, jak znalazłaś swój kurs z taką małą ilością osób? U mnie kurs integracyjny niestety odpada, poniewaz pracuję na 3 zmiany.

    1. admin

      Wtedy szukałam kursów w Augsburgu i na większość nie było mnie stać, a do IHK nie chciałam się zapisać, bo wszyscy narzekali wtedy na poziom. Jakimś cudem znalazłam szkołę w centrum miasta, która chyba dopiero co się otworzyła i mieli bardzo konkurencyjne ceny. Niedawno sprawdzałam i tej szkoły już nie ma, więc chyba nie dali rady z taką ofertą:) Przy 3 zmianach to zdecydowanie polecam lekcje online, bo wiem, że ciężko jest znaleźć pasujący kurs przy takim trybie pracy. Mogę nawet polecić jedną osobę z Polski, do której mam zaufanie :) Jeśli to ma być Niemiec to również szukałabym nauczyciela online.

Dodaj komentarz