You are currently viewing JAK WYBRAĆ ZAWODOWY KIERUNEK I ODNALEŹĆ PRACĘ MARZEŃ? 5 PRAKTYCZNYCH ĆWICZEŃ

JAK WYBRAĆ ZAWODOWY KIERUNEK I ODNALEŹĆ PRACĘ MARZEŃ? 5 PRAKTYCZNYCH ĆWICZEŃ

  • Post category:Nowa Praca

O czym przeczytasz w tym poście?

o błędach w podejściu do niezadowalającej sytuacji zawodowej
o 5 ćwiczeniach, które uczynią Twoją sytuację bardziej klarowną i  wskażą Ci kierunek działania
o przeszkodach, które pojawią się na twojej drodze do zawodowej zmiany i jak się z nimi uporać
o ćwiczeniu, które przypomni Ci, kim jesteś :)

Jeśli identyfikujesz się z jedną z poniższych sytuacji to ten post jest zdecydowanie dla Ciebie:

wydaje Ci się, że nic Cię nie interesuje i nie wiesz, co lubisz
 nie masz „pasji”, o której tak wszyscy trąbią
masz coś, co lubisz, ale nie wiesz, czy na tym w ogóle da się zarabiać
masz dużo pomysłów, ale nie czujesz się do końca w niczym dość mocny, aby zdecydować się na konkretny wybór kierunku
nie jesteś pewien swojego wyboru, boisz się, że się pomylisz i podejmiesz złą decyzję

Piszę ten post z punktu widzenia osoby, która po pierwsze przeszła wszystkie powyższe punkty, bo na różnych etapach życia towarzyszyła mi każda z wyżej wymienionych sytuacji, a po drugie pracowała z osobami, które akurat były w jednej z tych sytuacji.

Ostrzegam Cię od razu, choć może pozbawię też i złudzeń – proces wyjścia z którejkolwiek z tych sytuacji nie jest usłany różami, bo to jest… proces.

Krok po kroku będziesz odkrywał kolejne warstwy informacji, a w wielu przypadkach czekają cię okresy przejściowe, etapy pośrednie. Nie zawsze będziesz w stanie w 2 dni dojść do tego, co chcesz naprawdę w życiu robić. Choć nie jest to wykluczone, jednak doświadczenie podpowiada mi, że trochę to trwa. Podejdź do sprawy na spokojnie i z miłością do siebie. I w tym momencie pojawia się doskonała okazja do opowiedzenia o błędach w podejściu do sprawy.

Błędy w podejściu do zawodowych poszukiwań

 

Błąd #1 Szukasz informacji na zewnątrz, a nie w sobie

Jasne, że warto wyjść spod kamienia i rozejrzeć się po świecie, pytać, sprawdzać, działać i podejmować aktywności, ale ostatecznie odpowiedź na pytanie: jaka praca jest najlepsza dla mnie? tkwi w tobie.

Być może zapomniałeś o swoich autentycznych talentach i naturalnych zainteresowaniach i stąd to całe zawodowe zamieszanie się  wzięło. Musisz mieć jednak świadomość, że nikt poza tobą nie jest w stanie powiedzieć, co do Ciebie najbardziej pasuje, bo tylko ty swoim własnym ciałem jesteś w stanie poczuć, czy to, co robisz to TO.

Może dziwi Cię, że piszę o ciele przy temacie „zawód”, ale wierz mi – przerobiłam to na tysiąc sposobów i wiem jedno – nasze ciała są mądrzejsze od nas. Jak czujesz się przebywając z danymi ludźmi, w tym miejscu, robiąc daną czynność rozpoznasz po własnych reakcjach, w tym również cielesnych.

Ile osób wychodzi z pracy z wieczną migreną, bolącym brzuchem, zespołem nadwrażliwego jelita (tak, tak! nie wszyscy się przyznają, ale to częsta przypadłość pracownicza), bólem karku i pleców, a na koniec i depresją? Czy to nie są wyraźne sygnały, które ciało chce nam przekazać? Ile razy próbujemy zapanować nad nimi umysłem i tłumaczeniem sobie ich „pogodą” lub „gorszym okresem w życiu”?

 

Błąd #2 Myślisz źle o sobie i z tego miejsca podejmujesz działania

Często efektem będzie efekt lustrzanego odbicia i natychmiastowe potwierdzenie własnych przekonań, np. nie nadaję się do niczego, nie jestem wartościowy. Jeśli pojawia się cień negatywnej oceniającej myśli tego typu – zajmij się tym od razu i zadaj sobie pytanie: kto tak powiedział? kto tak mówi? skąd się tego o sobie dowiedziałeś? czy to jest twoja myśl?

To niezwykle ważny moment, bo to, co mówisz do siebie zostaje przez ciebie również wysłuchane, a w dalszej kolejności pozbawia Cię sił i wpływa na jakość podejmowanych działań, a w końcu i efektów.

Punktem wyjścia jesteś Ty – 5 ćwiczeń

Odłóżmy „psychologię motywacyjną” :) na bok i podejmijmy pierwsze działania na drodze ku lepszej przyszłości:

 

Ćwiczenie 1 Przyjrzyj się obecnej pracy

To bardzo proste ćwiczenie dla osób, które aktualnie mają pracę, nieważne jaką. Przez 2 tygodnie wypisuj jedną rzecz, która w pracy sprawia Ci choć drobną przyjemność. To mogą być nawet takie rzeczy, jak rozmowy z kolegami na przerwie czy pisanie maili lub rozmawianie przez telefon. W każdym razie nie musi to być bezpośrednio związane z tematyką twojej pracy.

Jeśli nie umiesz znaleźć absolutnie nic w swojej pracy co jest pozytywne i jedyne, co Twoja praca wywołuje u ciebie to wyrzyg (pardon!) to być może jesteś w tak toksycznym  i nieodpowiednim dla ciebie miejscu, że powinieneś czym prędzej pomyśleć o zmianie.

Miałam jedno takie doświadczenie zawodowe, w którym do dziś nie potrafię doszukać się niczego, co choć w jednym ułamku dawałoby mi radość, a był to miesiąc pracy w niemieckim magazynie. Było to dla mnie tak koszmarne przeżycie, że do dziś przechodzą mnie ciarki. Z perspektywy czasu cieszę się, że przez to przeszłam, bo wiem, co się dzieje w takich miejscach i lepiej rozumiem niektórych moich klientów. Ale to jedyny, choć bardzo ważny pozytywny aspekt, jaki mi po tym przeżyciu został. Ani w pracy, ani w czynnościach, jakie wykonywałam nie było nic, co dawałoby mi choć cień wytchnienia.

 

Ćwiczenie 2  Zamień się w aliena

Serio mówię :) Wyobraź sobie, że jesteś alienem i masz misję: poznać życie na Ziemi. Twoi alienowi kamraci właśnie wykopali cię z kosmicznego talerza i unosisz się w powietrzu powoli zbliżając się do Ziemi i z każdym kolejnym metrem coraz bardziej dostrzegasz nowe, nieznane Ci dotychczas kształty. Zbliżasz się do Ziemi i co dostrzegasz najpierw? Na co zwrócisz uwagę? Kogo czy co dostrzegasz? Co od razu rzuciło Ci się w alienowe wielkie oczy/oko?

Podam Ci kilka przykładów:

Bartek: Widzę strukturę, układ dróg i wzajemne powiązania, widzę, że to się ze sobą łączy.

Kuba: Dostrzegam piękno natury: lasy, góry, skały, rzeki, zwierzęta.

Ania: Dostrzegam tętniące życiem miasta, zaglądam ludziom w okna: chcę zobaczyć, jak się komunikują między sobą, jak żyją, chcę ich zrozumieć.

A Ty co zobaczyłeś jako pierwsze?

 

Ćwiczenie 3 Jakie wartości mają dla ciebie znaczenie?

Większość osób macha na to ręką. Zwłaszcza na początku swoich zawodowych doświadczeń: „byle płacili dobrze” myśli sobie wybierając miejsce pracy. Ile osób widziałam, które po kilku latach pracy zadają sobie pytanie: co ja tu robię? co łączy mnie z tym miejscem oprócz wypłaty? Hm, całe tabuny. Badania rynku pracy tylko to potwierdzają: zwykle około 1/4 badanych potwierdza, że nie lubi swojej pracy w ogóle, za nic. Jest to niezwykle smutne.

Jeśli pracujesz w środowisku, które w ogóle nie wyznaje ważnych dla Ciebie wartości albo w bardzo malutkim ledwie zauważalnym stopniu, to po kilku latach pracy w takim miejscu będziesz się czuł jak wysuszony wiór odcięty od zasilających, życiodajnych soków. Jak weganin zatrudniony w mięsnym albo ekolog w korporacji produkującej sztuczne nawozy. Na dłuższą metę nie ma siły, że da się to jakoś posklejać.

Jakie wartości wchodzą więc w grę?

W książce „Jakiego koloru jest twój spadochron?” autor wymienia 9 kategorii takich wartości i myślę, że nie wymagają one uzupełnienia. Należą do nich Umysł, Ciało, Wzrok i Zmysły, Serce, Wola i Sumienie, Dusza, Rozrywka, Mienie oraz Ziemia.

Najłatwiej zrozumieć to na przykładach konkretnych zawodów. Dla kogoś, kto pracuje w branży fitness czy kosmetyce Ciało, ale też i Wzrok stanowią istotne wartości. Trenerzy, kosmetyczki faktycznie lubią obracać się w takiej tematyce, mówić o niej, czytać, zgłębiać.

Pracując natomiast w miejscu, gdzie wartość nadrzędną stanowi Mienie, czyli Sfera posiadania (czyli np. praca agenta nieruchomości) mogliby zanudzić się na śmierć i bombardować się codzienną stałą myślą: po co się tym zajmować, jakie to ma znaczenie dla świata? Agent nieruchomości mógłby się z kolei poczuć przytłoczony miejscem, gdzie rządzi Rozrywka jako wartość, bo wydało by mu się może to zbyt ulotne i bez wartości, nie dość trwałe.

Każdy z nas może się skłaniać po trochu w kierunku każdej z tych wartości. W tym ćwiczeniu chodzi jednak o wyznaczenie 2-3 kluczowych takich, których obecności pragniemy na co dzień.

 

Ćwiczenie 4 Inwentaryzacja umiejętności

Wspaniałe, skuteczne i porządkujące ćwiczenie dla osób, które mają już trochę doświadczeń zawodowych i umiejętności często z tak różnej tematyki, że nie wiedzą, jak je połączyć i czy w ogóle się da. W dużym skrócie: analizujesz je, wypisujesz, odpowiednio kategoryzujesz i wyciągasz esencję: 3 kluczowe dla ciebie umiejętności, z których następnie tworzysz niepowtarzalny mix, tak jak niepowtarzalny jesteś Ty sam.

Zapraszam Cię do artykułu na blogu, gdzie opisałam kolejne kroki  ćwiczenia i również zamieściłam plik do wydruku.

 

Ćwiczenie 5 Podejmij aktywność!

Może wydaje ci się, że właśnie znalazłeś świętego Graala, że to byłoby coś dla Ciebie i myślisz: mam to! już wiem, co chcę robić i jak żyć!

Zanim podejmiesz poważne i decydujące o zawodowej przyszłości kroki takie jak np. decyzja o dokształceniu, szukanie pracy w tym obszarze itd., a jeszcze nie miałeś okazji wypróbować tego na własnej skórze – wypróbuj to koniecznie nie ponosząc konsekwencji. Wierz mi – dobrze Ci radzę.

No może nie, że bez żadnych, bo zawsze będziesz musiał poświęcić własny czas, ale niech będzie to maksymalnie miesiąc pracy za darmo dla kogoś w formie praktyk, wsparcia, wykonania projektu. Cokolwiek, co pozwoli Ci poczuć, jak dobrze czujesz się z daną czynnością.

Przykład z mojego życia: po wykonaniu ćwiczenia nr 4, czyli inwentaryzacji umiejętności wiedziałam już, że pisanie to jeden z elementów, który musi zaistnieć w moim zawodowym życiu. No ale pisarzem nie zamierzałam zostać, więc co tu robić, kto pisze „za hajs”?

Copywriterzy! Napisać tekst na stronę internetową – z przyjemnością, przecież napisałam ich tyle na swoją ówczesną stronę.

Od czego zacząć więc przebranżowienie? Najlepiej od bezpłatnych praktyk w copywriterskiej firmie. Wystarczyły mi 2 tygodnie, aby zorientować się, że nigdy w życiu nie chcę tego robić!

Pisać teksty – proszę bardzo, ale pod warunkiem, że nie muszą sprzedawać produktów, które są mi zupełnie obojętne, mam dowolność w tematyce i nikt nie zwraca mi uwagi, że coś tam trzeba napisać „śmieszniej”.

Dzięki temu, że spróbowałam tej pracy nie zabrnęłam w swej decyzji zbyt daleko, przekonałam się, że to nie to, a przy okazji poznałam miłych ludzi.

Bo kiedy zainwestujemy w coś dużo czasu i wysiłku coraz trudniej jest zawrócić z wybranej drogi, przyznać się do złej decyzji. Pojawia się znany w psychologii efekt – pułapka konsekwencji. Najprościej można to wytłumaczyć na przykładzie studentów: często wybieramy jakiś kierunek studiów dla świętego spokoju, nie wiedząc właściwie na co się piszemy. Na 3 roku jesteśmy już pewni na 100 procent, że to straszne nudy, ale kończymy studia i tak, no bo tyle już zainwestowaliśmy: czasu, pieniędzy, wysiłku. Choć to ślepa uliczka, szkoda nam zrezygnować. Dlatego kolejne zawodowe kroki stawiaj uważnie i robiąc właśnie takie mini-testy.

Przeszkody, które mogą pojawić się na drodze do zawodowej zmiany

„Brak motywacji”

Wzięte w cudzysłów, bo nie wierzę w coś takiego jak brak motywacji ani w jakieś sztuczne jej podkręcanie za pomocą motywacyjnych technik. No nie czuję tego po prostu. Według mnie jeśli czegoś nie robię, a chcę to jest to albo opór przed zmianą albo brak wewnętrznej autentycznej potrzeby. Albo może to być brak wiary w powodzenie tak silny, że aż zniechęcający.

Na opór przed zmianą zawsze i wszędzie sprawdza się metoda  małych kroczków. Zredukuj działanie do jak najmniejszego, takiego, które nie sprawi, że ostatecznie nie zrobisz nic, bo wyznaczyłeś sobie cel tak wielki, że aż odechciało ci się żyć. Przy wielkim celu czujemy się zbyt mali, aby działać. Dlatego musisz oszukać swój mózg mówiąc najprościej. Tak, aby nie zauważył, że kombinujesz z czymś wielkim.

Zacznij może od ćwiczenia z alienem – nie musisz nic zapisywać ani analizować. Zamknij na chwilę oczy i unieś się nad Ziemię :)

Jeśli brak ci wewnętrznej autentycznej potrzeby to po co tworzyć ją na siłę? Odkąd obserwuję, jak działają inni, a w tym i ja widzę jedną zależność: dopóki cierpienie, które sprawia nam jakaś sytuacja jest „wytrzymywalne” dopóty zwykle nie podejmujemy się nowych działań. Więc jeśli ktoś chce sobie jeszcze pocierpieć to widać do czegoś mu to potrzebne. Widocznie moment na zmianę jeszcze nie nadszedł.

„Ale ja nic nie lubię”

Na taką sytuację proponuję Ci pochylenie się nad sobą z czułością i miłością i zrobienie tabelki, o następujących pięciu kolumnach:

co lubię? kiedy ostatni raz to robiłem? ile poszło na to pieniędzy? robiłem to sam czy z kimś? zaplanowałem to wcześniej czy spontanicznie?

Wypisz takich rzeczy 20. Nie może być mniej, musi być 20. Sięgnij do najdalszego dzieciństwa, jeśli taka będzie potrzeba.

Kiedy wypiszesz 20 – szukaj ukrytego schematu.

Zwróć uwagę, czy te rzeczy, które lubisz są aktualnie obecne w twoim życiu? Czy może tylko wydaje ci się, że jest niewiele rzeczy, które lubisz, a tak naprawdę przestałeś je robić? Czy mają jakieś punkty wspólne? Jaki obraz siebie widzisz? Jaką jesteś osobą? Co ma dla Ciebie znaczenie? Czy udało Ci się przypomnieć, kim jesteś, a może po raz pierwszy widzisz siebie na nowo?

Te kilka ćwiczeń, które Ci przedstawiłam mogą być przyjemnym i mało inwazyjnym punktem wyjścia dla zbadania tematu pracy marzeń. Tak jak pisałam na początku: przygotuj się, że będzie to proces, ale też i wspaniała przygoda, w końcu Ty jesteś jej bohaterem :)

Dodaj komentarz